Życie pisze najbardziej oryginalne, najbardziej komiczne, a jednocześnie najbardziej dramatyczne scenariusze.

Nie odkBadaB kniaz zarczyn i sprosiB go[ci huk. Jedli, pili i taDczyli do upadBego. Po tygodniu kniaz znów wezwaB Achmata i rozkazaB mu przygotowa 166 wszystko do drogi. I znów, podobnie jak za pierwszym razem, Achmat z wieczora przytroczyB torb |ywno[ci do siodBa i o oznaczonej porze zjawiB si na dziedziDcu. Ale i tym razem kniaz rozkazaB mu zostawi torb z |ywno[ci w domu, potem dosiadB konia i pojechaB t sam, co wówczas, drog. Nie powiedziaB, dokd jad, a kiedy dojechali do rozdro|a, znowu zwróciB si do syna i z t sam pro[b: - Synu mój, zmczyBem si i gBód mi dokucza, czy nie zaspokoisz mego gBodu i nie skrócisz naszej drogi? Nie wiedziaB biedny Achmat, co powiedzie, i zwiesiB gBow w ponurym milczeniu. RozgniewaB si ojciec. - Ach, ty gBupcze! - krzyknB; potem zawróciB ostro konia i pogalopowaB do domu. Ze smutkiem powracaB Achmat do paBacu, serce przepeBniaB mu wstyd, |al i gniew. Cho nie powiedziaB narzeczonej ani sBowa, od razu domy[liBa si, |e co[ niedobrego przydarzyBo si miBemu. - Powiedz mi, drogi mój, co za smutek ci drczy ? - pyta. - Jaka troska chmurzy ci czoBo? - Ach, po có| ci mam opowiada? I tak mi nie pomo|esz - odrzekB Achmat. - A mo|e pomog, kto wie? - odparBa narzeczona. Achmat opowiedziaB jej wic o wszystkim, co mu si przydarzyBo. O tym, jak pojechaB z ojcem w góry raz i drugi, jak ojciec nie pozwoliB mu zabra ze sob |ywno[ci i nie powiedziaB, dokd jad, a potem na niego, Achmata, zwróciB swój gniew za to, |e nie umiaB zaspokoi jego gBodu i znalez krótszej drogi. - Czy| on rozum straciB?! - krzyknBa narzeczona. - Któ| to sByszaB, a|eby czBowieka nakarmi bez jadBa i skróci drog nie wiedzc, dokd prowadzi? SByszaB to wszystko stary kniaz, westchnB ze smutkiem i pokiwaB gBow. Rankiem wezwaB ssiadów, wydzieliB w ich obecno[ci swej niedoszBej synowej wielki posag i odesBaB j z powrotem do domu rodziców. - Wystarczy - rzekB - |e mam syna niezbyt bystrego, nie chc, by i synowa byBa gBupia. 167 Po pewnym czasie kniaz postanowiB sam wyruszy w drog, szuka |ony dla Achmata