Życie pisze najbardziej oryginalne, najbardziej komiczne, a jednocześnie najbardziej dramatyczne scenariusze.

A jednak nie zginą, jeśli tylko wy mnie posłuchacie i postępując zgodnie z prawem ludzkim i boskim, będziecie się starali dowiedzieć, z jakiego źródła możecie najprędzej poznać prawdę, nie zaś poznacie ją później dopiero — i skruszeni spostrzeżecie, żeście ciężko wobec bogów i samych siebie zgrzeszyli. Doradzam zaś wam postępowanie, przy którym ani przeze mnie, ani przez nikogo nie oszukiwani, poznawszy winnych, ukarzecie ich, jaką sami zechcecie, karą: czy wszystkich razem, czy każdego z osobna; dajcie im tylko, jeśli nie więcej, to przynajmniej dzień jeden na przygotowanie swej obrony, a także nie wierzcie więcej innym ludziom, niż sobie samym. A wy, Ateńczycy, wiecie, że zachowuje całą swą straszną moc uchwała Kannona 148, która nakazuje: „Jeśli ktoś winiea jest zbrodni przeciw ludowi ateńskiemu, to ma się usprawiedliwić wobec ludu, a jeśli uznany zostanie za winnego, ma umrzeć wrzucony do przepaści149. mienie zaś jego ma być przejęte przez skarb, dziesiąta zaś część jego ma przypaść bogini". Według tej uchwały niech 146 Prytanowie była to dziesiąta część rady, tj. pięćdziesięciu buleutów, funga-jących przez dziesiątą część roku jako stały wydział rady. 147 Jedynie do tej godności doszedł sławny filozof, którego postępowanie zgodne było i w tej dramatycznej sytuacji z głoszonymi przez niego zasadami. 148 Poza jedną jeszcze wzmianką u Aristofanesa nic nie wiadomo o psefisma (uchwała) Kannona. Sądząc z archaicznego imienia, było to stare prawo. 149 W oryg. Baratron, przepaść znajdująca się na zachód od Aten, do której strącano skazanych na śmierć, tak jak w Rzymie ze Skały Tarpejskiej. będą sądzeni strategowie i, na Zeusa, jako pierwszy nawet, jeśli chcecie, mój krewny Perikles, bo wstyd mi cenić go wyżej, niż cały gród. Jeśli zaś wolicie, to sądźcie ich według następującego prawa, które jest wymierzone przeciw świętokradcom i zdrajcom: „Jeśli ktoś ojczyznę zdradza albo świątynie rabuje, ten, oddany sądowi, jeżeli uznany zostanie za winnego, niech w ziemi attyckiej pogrzebany nie będzie, mienie zaś jego niech się stanie własnością państwa". Według jednego z tych praw — które wolicie, Ateńczycy — niech będą sądzeni ci mężowie, każdy z osobna, przy podziale dnia na trzy części: w jednej macie się zebrać i rozstrzygnąć, czy wydają się wam winni, czy też nie — w drugiej nastąpi oskarżenie, w trzeciej — obrona, Przy takim postępowaniu zbrodniarze poniosą najwyższą karę, niewinni zostaną przez was, Ateńczycy, uwolnieni i unikną zguby, wy zaś będziecie sadzić zgodnie z prawem, pełni czci dla bogów i wierni przysiędze, i nie będziecie współdziałać z Lacedemończykami, na przekór prawu i bez sądu tych na śmierć posyłając, którzy ich pozbawili siedemdziesięciu okrętów bojowych i odnieśli nad nimi zwycięstwo. Czego się obawiacie, że się tak bardzo spieszycie? Czy nie tego, że nie będziecie mogli posyłać na śmierć lub puszczać wolno, kogo zechcecie jeśli sądzić będziecie nie zgodnie z prawem, lecz wbrew prawu, to jest jednym głosowaniem wszystkich od razu, jak to Kalliksenos namówił radę, by ludowi zaleciła? Lecz przy tym zachodzi możliwość wydania na śmierć i kogoś niewinnego. Również i o tym powinniście pamiętać, że żal spóźniony jest i bolesny, i bezowocny, zwłaszcza kiedy się stała winnym śmierci człowieka. Wszak uczynilibyście rzecz oburzającą, gdybyście, dawszy poprzednio Aristarchowi 150 dzień cały, aby się bronił, jak chciał — choć usiłował znieść demokrację, a później Tebańczykom, wrogom naszym, gotów był oddać Oinoe — pozbawili tych samych możliwości waszych strategów, którzy wasze, Ateńczycy, zamierzenia wykonali, wrogów zaś przemogli. Tego wy przynajmniej, Ateńczycy, nie czyńcie, lecz będąc panami samych siebie, strzegąc praw swoich, którym przede wszystkim wielkość swą zawdzięczacie, i na przekór im nic czynić nie usiłując, cofnijcie się do tych okoliczności, które, jak się zdaje, błędy wodzów naszych spowodowały. Kiedy bowiem, odniósłszy w bitwie zwycięstwo, skierowali się już do lądu, Diomedon rozkazywał, aby wszystkie okręty, jeden za drugim, zwróciły się znów ku morzu i zbierały rozbitków oraz szczątki okrętów, Erasinides domagał się, aby wszyscy płynęli jak najspieszniej przeciw znajdującym się w Mytilenie wrogom, Trasyllos wreszcie mówił, że stanie się zadość 150 A r i s t a r c h o s, jeden z oligarchów ateńskich, był strategiem w r. 411 i wydal Beotom graniczną twierdzę Oinoe, położoną w górach Kitairon. jednemu i drugiemu żądaniu, jeśli jedne okręty zostaną na miejscu, inne zaś popłyną na wroga. Kiedy taka już zapadła uchwała, doradzał, aby każdy z ośmiu strategów zostawił po trzy okręty ze swojej grupy, a nadto, aby zostało także dziesięć okrętów taksiarchów, dziesięć samijskich i trzy okręty nauarchów, co wszystko razem wzięte tworzy czterdzieści siedem okrętów, czyli po cztery (bez mała) na każdy z dwunastu rozbitych. Do zostawionych naczelników tych trójrzędowców należeli także Trasybulos i Teramenes, który na poprzednim zgromadzeniu był oskarżycielem strategów. Na pozostałych okrętach wyruszono na wroga. Czego z planu powyższego nie wykonali oni w sposób wystarczający i piękny? Czyż nie jest słuszne, żeby za działanie przeciw nieprzyjaciołom, niezręcznie przeprowadzone, odpowiadali ci, którzy do tego byli wyznaczeni, wyznaczeni zaś do ratowania rozbitków, skoro nie uczynili tego, co im nakazali wodzowie, byli sądzeni za to, że tych nie uratowali? W obronie i jednych, i drugich mam do powiedzenia tyle, że burza stanęła na przeszkodzie wszystkiemu, co przygotowywali strategowie. Świadkami na to są ci, którzy się sami uratowali: do nich należy jeden z naszych strategów, który się uratował na okrętowym szczątku, a którego teraz, choć sam wtedy potrzebował ratunku, każą sądzić w tym samym głosowaniu, co i tych, którzy nie wykonali rozkazu