X


Życie pisze najbardziej oryginalne, najbardziej komiczne, a jednocześnie najbardziej dramatyczne scenariusze.

To Karain m�wi� dalej. � Mieszka�em w lesie. Ona ju� nie przysz�a; Nigdy! Ani razu. By�em sam. Zapomnia�a o mnie. To i dobrze. Nie potrzebowa�em jej; nie potrzebowa�em nikogo. Znalaz�em opuszczon� chat� na polance. Nikt tam nie zagl�da�. Czasami s�ysza�em w oddali g�osy ludzi id�cych �cie�k�. Spa�em; wypoczywa�em; by� tam dziki ry�, woda w strumieniu � i spok�j! Co noc siedzia�em samotnie przed chat� u niewielkiego ogniska. Wiele nocy przesz�o nad moj� g�ow�. A� jednego wieczoru, gdy posili�em si� i siedzia�em przy ognisku, patrz�c w ziemi�, zacz��em wspomina� swoje w�dr�wki. Nagle podnios�em g�ow�. Nie s�ysza�em �adnego d�wi�ku, szelestu ni krok�w � a jednak podnios�em g�ow�. Jaki� cz�owiek szed� ku mnie przez polank�. Czeka�em. Zbli�y� si� bez pozdrowienia i przykucn�� w �wietle ogniska. Potem zwr�ci� si� do mnie. By� to Matara. Patrzy� we mnie dziko wielkimi, zapad�ymi oczami. Noc by�a zimna; ciep�o zamar�o nagle w ognisku, a Matara wci�� we mnie patrzy�. Powsta�em i odszed�em, zostawiaj�c go u ognia, w kt�rym ciep�o zamar�o. Szed�em ca�� noc, ca�y dzie�, a wieczorem rozpali�em wielki ogie� i usiad�em, aby czeka� na niego. Nie przyszed� w kr�g �wiat�a. S�ysza�em, jak kr��y� w�r�d krzak�w, to tu, to tam � i szepta�, szepta�. Zrozumia�em wreszcie jego s�owa � s�ysza�em je ju� przedtem: �Ty� m�j przyjaciel. Zabij pewnym strza�em�. Znosi�em to, p�ki mog�em wytrzyma�, wreszcie rzuci�em si� do ucieczki � tak jak i dzi� w nocy, gdy przeskoczy�em ostrok� i pop�yn��em do was. Bieg�em i bieg�em, jak dziecko porzucone samotnie z dala od chat. A on lecia� bez szelestu przy moim boku i szepta�, szepta� � niewidzialny i obecny. Szuka�em teraz ludzi � pragn��em mie� ludzi doko�a siebie! Ludzi, kt�rzy nie umarli! I zn�w w�drowali�my we dw�ch. Szuka�em niebezpiecze�stw, walk i �mierci. Walczy�em w Atjeh, a m�ny lud dziwi� si� odwadze cudzoziemca. Ale by�o nas dw�ch; on odpiera� ciosy� Dlaczego? Pragn��em spokoju, a nie �ycia. I nikt go nie widzia�; nikt o niczym nie wiedzia� � nie �mia�em powiedzie� nikomu. Czasem opuszcza� mnie, ale nie na d�ugo; powraca� i szepta� zn�w albo wpatrywa� si� we mnie. Dziwna trwoga szarpa�a mi serce, lecz umrze� nie mog�em. W�wczas to spotka�em starego cz�owieka. Znali�cie go wszyscy. Ludzie nazywali go moim czarownikiem albo s�ug� nosz�cym za mn� miecz. Ale on by� dla mnie ojcem, matk�, opiek�, ratunkiem i spokojem� Kiedym go spotka� po raz pierwszy, wraca� z pielgrzymki i us�ysza�em, jak �piewa� modlitw� o zachodzie. Uda� si� do �wi�tego miejsca z synem, �on� syna i jego malutkim dzieci�tkiem, a w drodze powrotnej z �aski Najwy�szego umarli wszyscy troje; m�� w sile wieku, m�oda matka, dzieci�tko � wszyscy pomarli; i starzec wr�ci� do swego kraju sam. By� to pielgrzym pogodny i nabo�ny, bardzo m�dry i bardzo samotny. Powiedzia�em wszystko. Przebywali�my razem czas jaki�. M�wi� nade mn� s�owa wsp�czucia, m�dro�ci, modlitwy. Strzeg� mnie przed cieniem umar�ego. B�aga�em go o jaki� amulet, kt�ry by mnie przed niebezpiecze�stwem os�oni�. Przez d�ugi czas odmawia�, wreszcie da� mi go z u�miechem i westchnieniem. Mia� wida� w�adz� nad duchem silniejszym ni� duch mego zmar�ego przyjaciela i odzyska�em zn�w spok�j, ale odt�d nie mog�em usiedzie� w miejscu, pokocha�em zam�t i niebezpiecze�stwo. Starzec nigdy mnie nie opuszcza�. Podr�owali�my razem. Wielcy m�owie witali nas rado�nie; jego m�dro�� i moja odwaga wspominane s� dotychczas tam, gdzie zapomniano o waszej sile, o biali ludzie! S�u�yli�my su�tanowi Sulu. Walczyli�my przeciwko Hiszpanom. Zaznali�my zwyci�stw, nadziei, pora�ek, smutku, krwi, �ez kobiecych� I po co to wszystko?� Uciekli�my. Zebrali�my w�drowc�w nale��cych do wojennej rasy i przybyli�my tu, aby zn�w walczy�. Reszt� ju� wiecie. Jestem w�adc� zdobytego kraju, kochankiem wojny i niebezpiecze�stw, bojownikiem i spiskowcem. Lecz starzec nie �yje i zmar�y wzi�� mnie znowu w niewol�. Nie masz tego, kt�ry odp�dza� �a�osne i m�ciwe widziad�o � kt�ry ucisza martwy g�os! Moc jego czaru umar�a z nim razem. I zn�w pozna�em trwog�; i zn�w s�ysz� szept: �Zabij! Zabij! Zabij!�� Czy nie dosy� ju� zabija�em? Pierwszy raz w ci�gu tej nocy twarz Karaina zadrga�a nagle szale�stwem i w�ciek�o�ci�. Chwiejne jego spojrzenia b��dzi�y tu i tam, jak zal�knione ptaki podczas burzy. Zerwa� si� i krzykn��: � Na duchy, kt�re pij� krew; na duchy, kt�re �al� si� noc�; na wszystkie duchy w�ciek�o�ci, nieszcz�cia i zag�ady, przysi�gam � przyjdzie dzie�, kiedy uderz� w serce ka�dego, kogo napotkam!� Wygl�da� tak niebezpiecznie, �e zerwali�my si� wszyscy trzej na r�wne nogi, a Hollis pchn�� r�k� krys, kt�ry zlecia� ze sto�u. Zdaje mi si�, �e krzykn�li�my jednocze�nie. Przestrach trwa� kr�tko; w nast�pnej chwili Karain siedzia� zn�w spokojnie na fotelu, a trzej Europejczycy stali nad nim z do�� g�upimi minami. By�o nam troch� wstyd

 
 

Drogi uĹźytkowniku!

W trosce o komfort korzystania z naszego serwisu chcemy dostarczać Ci coraz lepsze usługi. By móc to robić prosimy, abyś wyraził zgodę na dopasowanie treści marketingowych do Twoich zachowań w serwisie. Zgoda ta pozwoli nam częściowo finansować rozwój świadczonych usług.

Pamiętaj, że dbamy o Twoją prywatność. Nie zwiększamy zakresu naszych uprawnień bez Twojej zgody. Zadbamy również o bezpieczeństwo Twoich danych. Wyrażoną zgodę możesz cofnąć w każdej chwili.

 Tak, zgadzam się na nadanie mi "cookie" i korzystanie z danych przez Administratora Serwisu i jego partnerĂłw w celu dopasowania treści do moich potrzeb. Przeczytałem(am) Politykę prywatności. Rozumiem ją i akceptuję.

 Tak, zgadzam się na przetwarzanie moich danych osobowych przez Administratora Serwisu i jego partnerĂłw w celu personalizowania wyświetlanych mi reklam i dostosowania do mnie prezentowanych treści marketingowych. Przeczytałem(am) Politykę prywatności. Rozumiem ją i akceptuję.

Wyrażenie powyższych zgód jest dobrowolne i możesz je w dowolnym momencie wycofać poprzez opcję: "Twoje zgody", dostępnej w prawym, dolnym rogu strony lub poprzez usunięcie "cookies" w swojej przeglądarce dla powyżej strony, z tym, że wycofanie zgody nie będzie miało wpływu na zgodność z prawem przetwarzania na podstawie zgody, przed jej wycofaniem.